Jakiś czas temu mieliśmy okazję wziąć udział w giełdzie terrarystycznej w Czechach. Zanim jednak ruszyliśmy w drogę, w hodowli działo się naprawdę dużo — przygotowania pochłonęły więcej czasu i energii, niż pierwotnie zakładaliśmy.

Po powrocie wszystkie nowo pozyskane gady zostały umieszczone na osobnych regałach kwarantannowych. Każdy osobnik został oddzielony od naszych stałych mieszkańców, a jego stan zdrowia był regularnie monitorowany. Przy takiej liczbie zwierząt trudno było działać „na szybko” — wszystko wymagało spokoju, dokładności i czasu.

Sam wyjazd oznaczał 24 godziny w trasie, a po powrocie kolejne 13 godzin pracy przy pojemnikach, podłożach i szczegółowej kontroli zwierząt. Ten wysiłek przyniósł jednak bardzo dobry efekt — po tygodniu obserwacji nie odnotowaliśmy żadnych strat.

Wyjazd zaowocował pozyskaniem blisko 20 gatunków i łącznie 51 jaszczurek. Wśród nowych mieszkańców naszej hodowli znalazły się m.in.:

  • Aeluroscalabotes felinus

  • Aeluroscalabotes dorsalis

  • Sceloporus cyanogenys

  • Gekko reevesii

  • Ptyodactylus guttatus

  • Hemidactylus turcicus

  • Hemidactylus albituberculatus

  • Tarentola fascicularis

  • Tarentola annularis

  • Hemidactylus prashadi

  • Hemidactylus frenatus

  • Stenodactylus petrii

  • Goniurosaurus orientalis

  • Goniurosaurus bawanglingensis

  • Hemitheconyx caudicinctus

  • Stellagama stellio

Ten wyjazd był dla nas kolejnym potwierdzeniem, jak ważna w terrarystyce jest cierpliwość i konsekwencja. Każda nowa giełda to nie tylko możliwość pozyskania rzadkich gatunków, ale również odpowiedzialność, która zaczyna się dużo wcześniej niż przy samym wyborze zwierząt. Planowanie, logistyka i przygotowanie zaplecza hodowlanego są równie istotne jak sam wyjazd.

Po powrocie kluczowe były pierwsze dni obserwacji. To wtedy zwierzęta pokazują, jak znoszą zmianę otoczenia, transport i nowe warunki. Codzienne kontrole pozwalały nam na bieżąco reagować i korygować drobne detale, zanim mogłyby przerodzić się w realny problem. Taki etap wymaga pełnego skupienia, ale daje też ogromną satysfakcję, gdy widzimy, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Pozostaje nam trzymać kciuki za dalszy rozwój tych zwierząt i spokojną aklimatyzację. Mamy nadzieję, że już w niedalekiej przyszłości będziemy mogli pochwalić się pierwszymi sukcesami — zarówno w ich utrzymaniu, jak i rozmnażaniu.